Pokazywanie postów oznaczonych etykietą regeneracja po biegu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą regeneracja po biegu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lutego 2013

Dzień konia, czyli cisza po burzy.

Poniedziałek Dzień Konia, czyli dzień nicnierobienia.
Nie biegam, nie basenuję, nie joguję, siedzę na kanapie i kwitnę.
Jak się nic nie robi, to choćby z nudów człowiek czasami nawet coś pomyśli.
Więc powoli zaczynam układać jakiś mglisty plan, bo do tej pory biegałam bez planu jakiegokolwiek. 
Ot tak- po prostu.

Ale powoli, po kolei.
Po sobotniej burzy mentalno-biegowej, niedzielne lekkie rozbieganie w towarzystwie 2/4 Teamu Bez Kota.
Czyli z mężem i starszą córą. Rzadka przyjemność.
Młodsza miała szczęście (?) - bo obie wyrosły znienacka ze swoich butów sportowych a ja mam tylko 2 pary biegowych, więc dla niej nie starczyło. 
Została pilnować kota, który pilnował domu, bo jak twierdzi- też wyrósł więc nie biegnie.
Zrobiliśmy bez napinki, po lesie, marszobiegiem koło 6 km, najbardziej pracowały języki jak zwykle w tym towarzystwie.
Po sobocie jednak miałam nogi ciężkie i byłam mocno zmęczona, a córka dopiero ma plan biegać więc tempo wielce rekreacyjne. 
Niedzielne takie. :-)

A dzisiaj kwitnę i myślę.
Udział w Biegu Urodzinowym, oprócz tego że był cudownym wydarzeniem, dał mi dużo do myślenia.
Biegnąc te 10 km dowiedziałam się że:
-Nogi.
Są moim najsłabszym elementem.
Są po prostu słabe i kiedy płuca i serce mogą szybciej- nogi nie mają siły i po jakichś 8 km dosłownie nimi ciągnęłam po ziemi.
Mam nadzieję, że tę kwestię z czasem załatwi bieganie po górkach i joga.
- Szybkość. 
No cóż, Ratlerek jest ślimakiem. 
Wchodzę na swoje ślimacze tempo  koło 6.20 i tak się toczę bez względu czy w górę czy w dół.
Niewzruszona jak sam Budda pod baobabem. 
Czy tam pod czym on siadywał.
-Zbiegi. 
Nie umiem zbiegać- póki jest lekko w dół to nawet nie jest źle, jak się robi średnio w dół to ja zwalniam. Brak mi chyba równowagi, albo znów siły w nogach. 
Bo jednak na zbiegach są większe przeciążenia.
-Wola walki.
Cienko - biegnę bo biegnę i jestem z tego zadowolona jak małpa z banana. 
Następnym razem trzeba się nastawić, że się nie biegnie byle biec, tylko żeby dobiec szybciej od wszystkich których tylko da się dogonić i przegonić.

Plan na 2013 mam taki, żeby zaliczyć wszystkie 4 biegi gdyńskie z cyklu GPX, bo skoro mam 1/4 medalu, to chciałabym mieć cały. 

"W cyklu GPX tradycyjnie znajdą się cztery imprezy, które rozegrane zostaną w następujących terminach:
  • 9 lutego: Bieg Urodzinowy Gdyni – start 13:00
  • 11 maja: Bieg Europejski – start 13:30
  • 21 czerwca: Nocny Bieg Świętojański – start 23:59
  • 11 listopada: Jesienny Bieg Niepodległości – start 15:00"

A sie Ratler rozhulał i piszczy z chciwości- planował Ratler przepełznąć pierwsze 10 km  najprędziej w listopadzie 2013, a teraz świeczki w oczach i już cały medal chce, a nie tylko 1/4 choć prędzej.
Dać palec, to rękę w łokciu użre.

Znalazłam więc plan który wydaje mi się wprawdzie zbyt optymistyczny (no ludzie, jak widzę że mam niby biegać interwały 3 x  1 km w tempie 4,48 i to na początek (!) to sorry, chyba bym musiała wrócić do jeździectwa i na koniu to robić.)
Ale ten plan sobie przemyślę, przerobię pod swoje możliwości i jakoś połączę z faktem, że jeszcze 3 x w tygodniu mam aqafitnes z którego nie zamierzam na razie przynajmniej rezygnować i jeszcze bym w czwartki poszła na jogę organizowaną prze gdyński GOSSIR.

A otóż i ów plan. 
Zniszczenie i wymysł Szatana....
przepraszam, M. Bartoszaka.

10 km / 50 min / 3 x tydz / M. Bartoszak

Przez pierwsze 2-3 miesiące przed rozpoczęciem realizacji planu , proponuje biegać 3 razy w tygodniu według schematu:
wtorek ok. 10km – 70%-75% intensywności
piątek ok. – 8km – 80%
niedziela ok. 12km – 70%-75%

Następnie:


Śr
Czw
Pia
So
Nie
1
2km+3x1km(4’48/km)
p3’30trucht+2km

11km- 70%

7km- 75%
2
2km+2x1,6km(5’/km)
p5’trucht+2km

11km- 70%

7km- 75%
3
2km+4x1km(4’48/km)
p3’30trucht+2km

11km- 70%

7km- 75%
4
9km- 75%

11km- 70%

7km- 75%
5
2km+3x1,5km(5’/km)
p4’trucht+2km

13km- 70%

8km- 75%
6
2km+5x0,8km(4’46/km)
p3’30trucht+2km

14km- 70%

8km- 75%
7
2km+3x1,6km(5’/km)
p5’trucht+2km

13km- 70%

7km- 75%
8
6km+1x1km(4’46/km)+
1km

4km+
2x100mRytm

5 - 10km zawody lub test 10km
9
7km- 75%

8km- 75%

15km- 70%
10
2km+5x1km(4’48/km)
p3’30trucht+2km

13km- 70%

7km- 75%
11
2km+6km zmiennym tempem/km :5’15-5’05-5’15-5’05-5’15-5’05 +2km

9km- 70%

6km- 75%+ 3x100m Rytm
12
2km+2x1km(4’48/km)
p3’30trucht+2km
4km- 70%

2km- 70%+2x100m Rytm
10km zawody

Rytm - to rytmiczna przebieżka, nie bardzo szybka ale ładna technicznie*



* Pan Bartoszak raczy żartować na osłodę. 
Mam sobie wypruć flaki i jeszcze żeby było ładnie technicznie?
Jeszcze jeden taki żarcik i zrezygnuję z Pana Bartoszaka a wezmę się za Pana Staszewskiego porady.
Pan Staszewski litościwie prawi, że właściwie jak nam się nie chce biegać nic innego, to możemy sobie biegać tylko długie wybiegania i to wystarczy i wszytko potem można biec i łaski bez, byle mieć butelkę z wodą w krzakach:

Biegaj ze Staszewskimi - odcinek 7 

I tym to optymistycznym staszewskim akcentem, 
biegiem pozdrawiam
Ratlerek

P.S.
A może ktoś zna jakieś litościwsze plany na 10 km w okolicach 55, 50 minut i mógłby polecić?
Takie więcej dostosowane do możliwości leniwych ślimaków, niż Brusa Li i Chucka Norissa?